29 październik 2012

Dzień 1101. „Skyfall” oglądnięty. Fakt,  przez połowę filmu kopytka sobie biegały i tańczyły, ale dupka siedziała i nie pozwoliła im się oddalić. Dziś pojechałem do szpitla, ale nie było łóżeczka z widokiem na Giewont i Doctore przekonał mnie na wlewkę Dexavenu na siedząco, a od jutra to samo, ale w zastrzykach domięśniowych (czyt. w dupu). Byle pomogło. Na początek pięć, i jak będzie poprawa to jeszcze pięć. Czas najwyższy, bo nogi booolą. Musi pomóc, bo jak zwykle są sprawy do załatwienia, a tego na siedząco się nie zrobi. 1-go chciałbym odwiedzić tych, których między nami już nie ma. Ale do tego potrzeba sił. Teraz przynajmniej tych na Osobowicach, a Cielak, Pictusia i Mały Mario muszą na mnie tę chwilkę poczekać. Ale będę na pewno.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.