11 październik 2012

Dzień 1083. Dziś już było trochę lepiej, ale wczorajszy dzionek dał mi do wiwatu. Od rana padaka. Ledwo się po domu snułem. Nawet po chleb nie miałem formy poczłapać. Nie wiem, co to mogło spowodować. Może pogoda (zimno, mokro i po prostu do dupy), a może tylko miałem g…ny dzień. Dziś już trochę lepiej, choć bez szału.  Za tydzień w sobotę razem z innymi kumplami (którzy też odeszli na emerytury lub renty) z dawnej Firmy, urządzamy pożegnalną imprezkę. Jest nas coś koło dwunastu, więc wyjdzie prawie małe wesele. Ważne, że się spotkamy, pogadamy i napijemy (ale to już bez mojego udziału). Na pewno będą fajne foty, więc coś wstawię do tekstu, albo do galerii.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.