14 wrzesień 2012

Dzień 1056. Dziś wróciła słoneczna pogoda. Generalnie jest trochę lepiej, ale nogi bolą. Na początku przyszłego tygodnia kończą mi się aktualne zabiegi, więc trzeba będzie poplanować kolejne. Jak się doktórka zgodzi, to wezmę miejscowe krio na kręgosłup, wirówkę na nogi i masaż wodny „dla relaksu”. Dziś musiałem podreptać do sklepiku, bo niektóre produkty się pokończyły. Spacerek krótki, ale na dłuższy trochę po „niepogodzie” sił brakuje. Współlokator w sobote i niedzielę na pewno do domu sie zawinie, a ja będę siedział sam w celi. Na szczęście w niedzielę przyjedzie Ajlawju, Miluś i Teściowie, to parę godzin będę miał towarzystwo. Dobrze, bo już się stęskniłem.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.