27 sierpień 2012

Dzień 1040. Już po północy. Nadchodzi wieczór i Miluś coś zaczyna kaszleć. Ciągnie nosem i zaczyna szczekać. Zamiast do chusteczki, to do gardła. A później kaszel. Jak już zaśnie, to będzie spokój. Wciąż nie mogę się pozbyć  bólu nóg. Muszę odstawiać Stillnox, i robie to na noc. Zamiast całej łykam pół. Do tego dostałem inne świństwo nazywa się Sulpiryd, ale tamto zacznę brać jutro, bo to trzeba połknąć do 16-tej. Działa pobudzająco i mogę mieć problem ze spaniem. Z deszczu pod rynnę. Sillnox na początku brałem na sen, później okazało się, że jego skutek uboczny działa na mnie rozprężająco i powoli mnie cholerstwo uzależniło. Teraz żeby przestać, dostałem środek, który w działaniu ubocznym jest pobudzający. A co ze spaniem? I o co tu k… chodzi?

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.