20 sierpień 2012

Dzień 1033. Już dwa dni jak jestem w domu. Nie wiem czemu, ale jakoś trzy lata temu  wakacje przestały mnie bawić. Jeżdżę razem z moimi najbliższymi tam, gdzie chcą, a raczej jestem wożony. Nie potrafię się cieszyć tym co życie mi daje, tak jak kiedyś. Pracuję nad tym , żeby to zmienić, ale to musi potrwać. Najgorsza jest Niepewność. Niepewność tego co przyniesie jutro, jak będzie wyglądać nasza najbliższa przyszłość. Piszę najbliższa, bo dalsza jest zbyt odległa, żebym ją ogarnął. Najbliższa data, to początek września. Jadę na jakieś trzy tygodnie do Kamiennej Góry. Może tam choć trochę postawią mnie na nogi. Na następne wyjazdy nie mam pomysłu, więc pewnie będę się resocjalizował we Wrocku. Może załatwię sobie pobyt w szpitlu na Poświęckiej. Blisko będę miał. Tyle co przez Millenijny w tamtą, i koło Skrudżowego krzyżyka wracając do domu.

W Kamiennej Dziurze będę miał kompa, więc na bieżąco będzie leciał Pamiętniczek. Żeby tylko było o czym pisać. Ale to jeszcze czas.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.