13 sierpień 2012

Dzień 1026. Pogoda się nieznacznie poprawiła. Przestało banglać, pozostał wicher i raczej chłodnawa temperatura. Leżąc na plaży za wiatrochronem i w koszulce komfortu nie czułem. Ale przecież nie dla samego plażowania człowiek nad Bałtyk przybywa. Jodu się nawdychać-tak, książki poczytać-tak, w TV się pogapić-tak(o ile nie pada, bo wtedy nie ma sygnału), pospacerować-nie, pośmigać rowerem-nie, pozwiedzać- nie ma co. Ale zawsze trzeba być dobrej myśli, pomimo że nogi wciąż napieprzają, leki przestają działać i jeszcze do tego LABA SIĘ KOŃCZY i trzeba będzie do Wrocka za parę dni wracać. Teściu przyjedzie autobusem, zwiniemy cały obóz i w trasę. Jeszcze cztery lata temu sami byśmy to zrobili, ale teraz nie dam rady. Jeszcze dziś chcemy się wybrać do Mielna na wycieczkę. Zobaczymy co się zmieniło od zeszłego roku.

 

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.