5 sierpień 2012

Dzień 1018.  Na zmianę leje deszcz albo świeci solar. Dziś opad wypłoszył nas z plaży. Ale to normalne nad polskim morzem. Staram się ciągnąć ten swój wózek , ale jest coraz ciężej. Ręka się już trochę podgoiła, ale uważam, że to nie wszystko. Coś w niej siedzi, bo jak uciskam czuję ból. Od paru dni ciężko sypiam, pomimo łykanych prochów. Mam wrażenie, że nogi płoną, albo za chwilę marzną. Włożenie dresu, powoduje u mnie ograniczenie ruchów o 50%. Wiem, że to śmiesznie zabrzmi, ale nie da się całe życie, z gołym zadkiem biegać. Idzie zima. Trzeba będzie się do mrozów podszykować. Teraz jeszcze we wrześniu do Kamiennej Góry jadę na jakieś trzy tygodnie. Może ta hiper nowoczesna chemia, którą łykam  w Łodzi zacznie przynosić efekt. Bardzo tego pragnę, bo stillnox który mi pomagał przez ponad rok, niestety powoli się wypala i już nie przynosi takiego efektu jak na początku.

 

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.