31 lipiec 2012

Dzień 1013. Jestem w Sianożentach już kilka dni i pogoda w kratkę. I popada i poświeci, ale wieczorami jest chłodno. Wciąż walczę o odzyskanie formy. Jakiejkolwiek.  Chcę uczestniczyć w życiu mojej rodziny, w spacerach, w wycieczkach. Powegetuję parę godzin i czas mija. Trzeba zalec i znowu czekać, aż prochy zaczną działać. Zobaczym jutro. Ma być bardzo ciepło i może zawitają Piniu z Dzidzią i Olesią. Będzie okazja pogadać.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.