27 lipiec 2012

Dzień 1009. Jutro w nocy ( a właściwie nad ranem) jedziemy do Milusia. Już się nie mogę doczekać. Tam w Sianożętach mają piękną plażową pogodę, a u nas we Wrocku upał ponad 30 stopinków. Na traskę będzie chłodek. Jacek postanowił jechać z nami, bojąc się o nasze zdrowie. „W końcu wczoraj wypuścili mnie ze szpitala” , ale kawałek na pewno będę chciał pokierować. Muszę przecież wracać do formy. Dziś dzwonił do mnie mój serdeczny kolega Włodziu Sz. Zaniepokoił mnie stanem swojego zdrowia. Też nęka go jakaś przypadłość neurologiczna. Poleciłem mu lekarza u którego zaczynałem swoje leczenie. Czeka go na pewno dużo badań do zrobienia i wiele wytrwałości. Życzę mu duuużo zdruffka , szczęścia i wytrwałości w walce.

Dużo czasu do wyjazdu nie pozostało. W żadnym razie by mi to nie przeszkadzało, gdybym nie miał na lewej ręce kukiełki z opatrunku ( pozostałość po pechowo usuniętym we środę w nocy wenflonie). Cała dłoń mnie naparza, zastosowane okłady z liścia kapusty niewiele pomagają. Dziś niestety musieliśmy pojechać na oddział do szpitala i siostry zastosowały antybiotyk.

Reszta mojego wspaniałego ciała też nie wygląda lepiej. Plecy, aż do pośladków przypominają sorbet truskawkowy, a to poprostu wyłażą krostki uruchomione przez sterydy.  Nogi są sztywne, aż do łopatek ,i tak sobie po cichutku cierpię, i czekam aż mi coś się polepszy. Generalnie czuję się DO DUPY.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 27 lipiec 2012

  1. Afera pisze:

    no to ja nie narzekam… mi chociaż pomaga C2H5OH… boję się tylko co będzie w razie przedłużającej się takiej kuracji przeciwbólowej…

Możliwość komentowania jest wyłączona.