20 lipiec 2012

Dzień 1003. Nadal jestem w czarnej dupie, ale pojawia się jasne światełko na samym końcu tego tunelu. I mam nadzieję, że to oznaka nadziei, a nie tylko czołowe światła pociągu pancernego, dążącego do naszej zagłady. Jutro, raniutko zaraz po świtku wbijam w to jasne światełko w tej czarnej rzyci , bo wiem, że tam dostanę pomoc. Parę kroplówek i jak dobrze pójdzie to po tygodniu już odzyskam jakąś formę. Zależy mi jak cholera. Pomimo wisielczego humoru jest kilka rzeczy, które mnie ostatnio ubawiły do łez. Są to cytaty z książek służby. Niestety, nie zdradzę kogo dotyczą.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.