18 lipiec 2012 – 11 rzut

Dzień 1001. No i chyba w lewo. Nogi napieprzają mnie od rana. Encorton nie działa, a na inne sterydy (solumedrol) dopiero w sobotę mogę liczyć. Pięć dni w szpitalu, pięć wlewek i szkoda tylko straconego tygodnia. Solu pomoże. Zazwyczaj pomaga. Pocierpię te parę dni i tyle, a mimo rzutu swoją pracę muszę wykonać.  W poniedziałek tak w miarę się nawet czułem. Może trzeba było przy Dexawenie zostać? Nie wiem, nie znam się. W pełni ufam Dr Mielcarkowi. Trza wziąć się w garść i tyle. Znowu zaczęło lać, a nasz blaszany daszek w takich przypadkach hałasuje aż miło. Telewizora nie słychać.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.