15 lipiec 2012

Dzień 998. No i się narobiło. Trzasnęło mnie znowu. Tym razem FSM odczekał ponad cztery miesiące zanim zaatakował. Przed piętnastą byliśmy na izbie przyjęć Wojskowego, po kontakcie z Dr Mielcarkiem pobrali mi materiał do badań, i na krzesełko w poczekalni. Dobra godzinka oczekiwania na wyniki (te, jak zawsze jak u noworodka) i mogłem przyjąć działkę sterydów. Tym razem Dexawen. Ale od jutra będę łykał Encorton. I to przez miesiąć. Mam tylko nadzieję, że mi to pomoże. Jakby mnie ktoś widział jak wracałem do domu, to by powiedział, że mi ktoś coś w kręgosłup wbił. Zanim zasnę, też trochę czasu minie. Nogi bolą jak diabli… Naprawdę.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.