14 lipiec 2012

Dzień 997. Jak kiedyś tytuł magazynu policyjnego 🙂 No i niestety, dziś dalej jestem do dupy. Strasznie mi drętwieją giry. Z kwadrata nigdzie się nie ruszałem, ale na wieczór przecież do Milicza trza będzie się kopnąć i Milusia na dalsze kanikuły posłać. Jakoś dam radę. Przecież nasz japoński Melex steruje się też ręcami :-), a jakby co to drugi szofer siedzi obok. Jeśli to nie wina pogody tylko coś innego, to w poniedziałek dzwonię do dra Bartka i siup do szpitla. Prawdopodobieństwo rzutu jest bardzo realne, bo przecież już ponad cztery miesiące w żadnej klinice nie rezydowałem. To taki wisielczy humor. Zbliża się millenium mojego życia z FSM i to pewnie taki bonus od niego… Przeżyjemy…

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.