6 lipiec 2012

Dzień 989. Od paru dni całą Polskę i okolicę męczy koszmarny upał. Do tego praktycznie co wieczór widowiskowa burza z nawałnicą… A nogi bolą. Od poniedziałku jesteśmy słomianymi rodzicami, bo Miluś pojechał na obóz do Milicza. Dobre jedzenie, opieka i atrakcyjne zajęcie czasu. Nawet basen tam mają. Fajne wakacje dla dziecków. Ja, po urlopie, wybieram się do szpitala rehabilitacyjnego. Na jakieś trzy tygodnie. Trzeba dbać o zdruffko, jak już się go nie ma. Urlop w Sianorzętach będzie jedyny w swoim rodzaju. Po pierwsze, nowe miejsce, po drugie moje Ajlawju to już Magister, po trzecie Miluś dostał swoje pierwsze świadectwo z czerwonym paskiem, a po czwarte JA mam nowe klapki na plażę 🙂 i slipki…

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 6 lipiec 2012

  1. Cleonei pisze:

    nice blog.

Możliwość komentowania jest wyłączona.