30 czerwiec 2012

Dzień 983. Upał. Od rana nie ma czym oddychać. Niusy gadają, że ma tak być przez tydzień, a może dłużej. Do tego burze. Gwałtowne. Czuję się nadal do dupy, a tu tyle imprez. Wczoraj u nas, dzisiaj u mojej Maminki. Miluś wczoraj odebrał w szkole swoje pierwsze świadectwo z czerwonym paskiem. Duma na maxa. Na apelu, pani dyrektor wręczała takie świadectwa dzieciakom z czwartych i piątych klas. Rozdała ich ponad pięćdziesiąt. To o czymś świadczy! Mają dziecka po prostu talent. Boże jak duszno. Klima by się przydała, ale tylko wiatraki posiadamy. Rzuciłbym okiem na barometr, ale Miluś strącił go ze ściany i pokazuje tylko jedno wskazanie – trochę chmurek i trochę słoneczka. Trzeba będzie kupić nowy.

Jutro 1 lipca. Finał Euro 2012, a po jutrze Miluś jedzie na dwa tygodnie na obóz do Milicza. Po obozie Pinio z Dzidzią zabierają jego i Olkę do Pogorzelicy, a stamtąd Milusia zabierze dziadek Witek do Sianożęt na kolejne dwa tygodnie. Tam na początku sierpnia przyjeżdżamy my i zostajemy z Milusiem do 18-go .

Od dziś mieszka z nami nowy lokator. Króliczek Bambi. Zamieszka na dwa tygodnie w Milusia pokoju.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.