3 czerwiec 2012

Dzień 956. Od wczoraj czuję się gorzej, ale dzisiejszy morning mnie przeraził. Ciężko mi było się do kibla doczłapać. Od żeber w dół, narastający ból i zdrętwienie. Jeszcze miałem nadzieję, że do kościoła na 13tą się zbiorę, ale niestety. Tak jak wczoraj i jeszcze przedwczoraj, z grafika spotkań wypadły mi ślub przyjaciół i afterparty. Za parę tygodni ten sam los czeka ślub w rodzinie. Tam też, musieliśmy odwołać naszą obecność. Nie bez bólu. Zawsze, bardzo oboje jubiliśmy tańczyć. Ale są ważniejsze rzeczy w życiu. Choćby co jeść i gdzie spać. A w moim życiu- rodzina. To są najważniejsze osoby. I duszę bym za nich oddał.

Może jutro rano trochę mi odpuści, bo mam full roboty w firmie, i nikt tego za mnie nie zrobi, bo Kuba  ma trzy razy więcej. Sprawni mają ciężej 🙂 sorki Kubuś.  Pomimo że prawie nie chodzę, to postaram się nie zawieść.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.