1 czerwiec 2012

Dzień 954. Jest już po północy. Dzień Dziecka. Jestem szczęśliwy, że mam szczęśliwego syna, i ostatnio dorobiłem się trzeciej córki. Chrzestnej 🙂 Nogi bolą jak cholera, dlatego siedzę przy laptopie, zamiast iść spać. Ale pójdę, za jakiś czas. Musi trochę przestać napieprzać, bo nawet jakbym zaległ, to i tak nie zasnę. Poza tym, zaczęło padać. To też wpływa negatywnie.

Dziś trochę popracowałem w garażu z teściem i Dadim. Projekt Spacerówki nabiera formy. Jeszcze parę godzin i będzie po sprawie. Żebym tylko zdążył  jeszcze polatać. Niestety jutro nie będę uczestniczył w asyście ślubnej Meg i Szczurka. Nie mam czym jechać bo Burgi trochę rozkręcony. Ale na ślubie chcę być. Przecież to moi znajomi, a poza tym dostałem zaproszenie. Nie znamy się specjalnie długo, ale to niczego nie zmienia.

Dziś byłem w studiu fryzjerskim u Gabi Wesołowskiej. Pierwszy raz w życiu ktoś w taki sposób zajął się moją czupryną. Mycie, odżywka i perfekcyjne strzyżenie. Pełna profesja. Zazwyczaj to bylo chlastu, chlastu i do domu. A dziś inaczej. W końcu to moja przyjaciółka. Gabi, wielkie dzięki.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.