7 maj 2012

Dzień 930. Obchody 40 lecia mojej osoby nareszcie dobiegły końca. Można odsapnąć i pomieszkać spokojnie w domu. Znowu gorzej się czuję. Jakoś tak zawsze po niedzieli, odczuwam bardziej. Bardziej drętwieją nogi i bardziej sie męczę. 3-go, jak wracaliśmy z wypadu do Ziemi Kłodzkiej nadleciała w końcu potężna burza. Gromy prały jeden za drugim. Od Srebrnej góry lało prawie do Wrocławia. W pewnej chwili, gdzieś w okolicy przełęczy Dzikowiec poczułem się słabo. Oblał mnie zimny pot i doszły duszności. Dopiero w Ząbkowicach Sląskich, na jakimś CPNie zjadłem jakiegoś hoddoga i napiłem się gorącej herbaty. Dopiero wtedy mnie puściło. Po dojeździe do Wrocka poczułem cię lepiej. Kolejne doświadczenie. Nigdy nie miałem takich odczuć. Kłamstwo. Raz na kolonii w Mrzeżynie, mając jakieś 10 lat, po odstaniu na apelu w słońcu ponad półtorej godziny po prostu we łbie zawirowało, poczułem słodkość w ustach i ciemność w oczach. Po chwili dołączyłem smak trawy po tym jak zaryłem ryjem w boisko do nogi. Dalej to już gabinet higienistki i sole trzeźwiące. Nad morze już tego dnia nie poszedłem… Qrwa, trzydzieści siedem lat nie wiedziałem co to znaczy być metopatą. Teraz już wiem. Wiem też, że muszę się raczej do tego zacząć przyzwyczajać. Live is live.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.