9 kwiecień 2012

Dzień 902. Fatal. Po wydostaniu się ze szpitala, myślałem, że zacznę powoli się odbijać od dna i nabierać masy i prędkości, a tu okazuje się, że to musi potrwać. Nogi nie działają jak powinny. Są sztywne i nieruchawe. I do tego bolą. Może muszę odczekać, aż chemia szpitalna się rozrzedzi i przestanie naciskać na organizm. W zeszłym roku w lipcu, po rzucie trwało to prawie trzy tygodnie. Mam nadzieję, że tym razem będzie to trwało krócej. Dziś nie miałem siły pójść do teściów na świąteczny obiad. Wczoraj ledwie dałem radę odwiedzić moich rodziców. To jakiś koszmar…

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.