1 kwiecień 2012

Dzień 894. Wstałem rano, przeciągnąłem się i stwierdziłem, że jestem głodny jak wilk. Polazłem do kuchni i  zjadłem porządne śniadanie. Wiedząc, że po takim żarciu smalec odkłada się błyskawicznie, więc bez zbędnego cackania, zatankowałem bidon wodą, ubrałem dres i poleciałem nad Odrę trzasnąć codzienne pięć kilometrów biegu. Zajęło mi to jakieś czterdzieści minut. Zmęczyłem się… Nogi bolą jeszcze bardziej niż wczoraj. Prawie nie chodzę. To chyba rzut. Trzeba zadzwonić do mojego Doctore. Może coś poradzi?

Przepraszam za żart. To na Prima Aprilis dla moich czytelników. A co, pomarzyć każdemu wolno.

Dziś skontaktował się ze mną mój koluniu i dawny sąsiad -Wróbelek. Jakoś, gdzieś na drodze życia urwał się nam kontakt. Myślę, że go odzyskamy. Wiem też, że czyta Pamiętniczek. Pozdrawian Cię T i twoją rodzinkę 🙂

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.