28 marzec 2012

Dzień 890. Dziś od rana znowu tragedia. Czuję się, jakby mnie Intercity do Białej-Podlaskiej na niestrzeżonym przejeździe pierdyknął. Nogi bolą i drętwieją aż miło. Ledwie chodzę. Żeby jakoś się ruszać Stilnoxu nadużywam. I pomyśleć, że wczoraj jeszcze Burgiem po mieście polatałem. No normalnie każdy nowy dzień to niespodzianka. Wstajesz rano i nie wiesz, czy FSM pozwoli ci żyć i funkcjonować w miarę normalnie, czy znowu ci dowali. Zastanawiam się,  jak będzie wyglądać jutro. Mam trochę roboty, bo to koniec miesiąca. Może jakoś się pozbieram i wszystko pozałatwiam? Nowa, i swobodna interpretacja starego antyalkoholowego hasła ” FSM, pozwól żyć”. I odp…dol się w końcu.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.