16 marzec 2012

Dzień 878. Dziś jest normalnie lato. Trudno uwierzyć, że paręnaście dni temu był mróz. Mimo, że nogi bolą i drętwieją, postanowiłem podreptać do garażu i coś podłubać przy Burgmanie. Od października stoi pod plandeką, więc trza go odpalić, oliwkę uzupełnić, powietrze w oponkach sprawdzić, obetrzeć z kurzu no i zatankować. Pojechałem na najbliższą stację, tuż obok garażu i tak mi 20 kilometrów zeszło 🙂 nawet nie wiem kiedy?

W poniedziałek z ranka muszę pojechać do Łodzi. Dzwoniła moja doktorka, że co trzy miechy muszę badania jakieś robić.  Nie chce mi się okrutnie. Ale jadę z Ajlawju i tym razem z moim Dadim. Będzie debiut na automacie. W niedzielę poćwiczymy gdzieś chwilkę, żeby się Tato otrzaskał. Da sobie radę.

Jutro z Piniem, może trochę polatamy po okolicy. Ma być wciąż piknie. Trzeba to wykorzystać i jakieś fotki trzasnąć.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.