19 Luty 2012

Dzień 853. Wciąż nie mogę się dźwignąć. Najgorsze jest to, że wstając rano, już mnie napieprzają kopyta i jestem spięty jak agrafka. Szybko muszę opylić jakąś paszę, żeby na pusto nie wciągać piguł i po jakichś 30-40 minutach powoli zaczynam funkcjonować. Stilnox biorę po 5 mg co jakieś 4 godziny. Wiem, że to o połowę za dużo, ale nie mam wyboru. Od poniedziałku chcę zacząć chodzić na TENS. Powinno pomóc. Jak tak będzie, to sobie kupię swoją maszynkę do tego zabiegu i sam się będę prądem w chacie telepał. Jak będzie fajnie, to zrobimy electro-party. Zamiast lufę w przełyk, to prądem w dupsko. Ale będzie odjazd 🙂

Mogła by już nadejść wiosna. Może bym się trochę lepiej poczuł…

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 19 Luty 2012

  1. marta pisze:

    Hejka!
    Smutno mi ze tak fatalnie sie czujesz ,chociaz ja tez ostatnie trzy dni mam kiepskie,praktycznie nie ruszam sie z domu i wsowam prochy garsciami.Mam nadzieje ze niebawem chociaz troche lepiej sie poczujesz. Trzymaj sie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.