14 luty 2012 walentynki

    Dzień 848. Dziś zrobiło się nagle ciepło. Plus 6 stopni od strony południowej to już prawie wiosna. Jak każda gwałtowna zmiana pogody, i ta nie przeszła bez echa. Wstając rano, od razu skląłem szafkę przy łóżku, a za chwilę podziękowałem za nią Bogu. Najpierw nóżki się zbuntowały i bym wyciął w nią z pyska, ale była na tyle blisko, że mogłem się o nią wesprzeć. Szok. Już dawno tak mnie kopyta nie napierniczały. Żeby jakoś przetrwać, dzielę tabletkę Stilnoxu na pół i łykam co sześć godzin. Trochę pomaga. Przynajmniej na tyle, żeby funkcjonować. Tyle, że to środek nasenny.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na 14 luty 2012 walentynki

  1. monika pisze:

    Witam ! Ja dzwoniłam do pani doktor na początku lutego jestem wpisana na listę jako dwudziesta piąta i mam czekać na telefon. Długo czekałeś na rozpoczęcie podania leku ? Ciekawe czy mam jakieś szanse być leczona ocrelizumab w tym roku .Pani doktor powiedziała że nie wszyscy reagują dobrze na lek. Pozdrawiam!

    • McGyver pisze:

      Cześć. Ja mam numer 8. Prowadzi mnie dr. Matysiak. Nie miałem żadnej reakcji na lek, tak więc tylko nadzieja, że to nie placebo. Nadzieję trzeba mieć zawsze.

  2. marta pisze:

    Hejka!
    Na poczatku chciala bym Ci podziekowac za to ze piszesz,a to dla tego ze mam tego samego wroga.Objawy mam od sierpnia 2010 ale zdjagnozowano mnie niedawno bo w pazdzierniku.Pewnie dlatego jeszcze chwilami nie potrfie sie z tym pogodzic i wsciekam sie z powodu bezsilnosci.Twojego bloga czytam od niedawna ale zarabiscie dodaje mi otuchy i jakos mi lzej jak wiem ze ktos czuje to samo co ja . Jeszcze raz dzieki,trzymaj sie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.