31 styczeń 2012

Dzień 833. Masakra. Wyż nad Polską jednak mi nie służy. Większość dnia nogi bolą jak cholera. To wynika ze zdrętwienia. Wspomagam się dragami na sen. Bez nich nie było by ani spania, ani życia. I do tego ten mróz za oknem. Na usta ciśnie się SYBIR, ale nie ma śniegu, więc jakaś niepełna ta zima. Do galerii dodałem kilka fotek. Zapraszam.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.