27 styczeń 2012

    Dzień 829. Już wczoraj tak jakby ciut, ciut lepiej. Po ponad trzech tygodniach lipy, po prostu się ucieszyłem. Fun trwał do dzisiejszego ranka. Widać jeszcze nie czas na radochę. Ledwie człapię, a tu tyle roboty. Koniec miesiąca i do tego zwolnienia. Koszmar.

Jaden z moich serdecznych kumpli też zaliczył Klinikę. Niby drobiazg, drzazga mu się w palec wbiła. Prawie nie stracił tego paluszka. Zdrowiej Adaś.

 

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.