10 styczeń 2012

Dzień 812. Mrozu nie ma , a mnie trzyma  jak na Syberii. Sterydy łykam, a  efektu na plus jak nie było  tak nie ma. Jest raczej na minus. Coraz gorzej człapię. Nawet nie chodzę tylko się snuję po kwadracie. Ostatni raz tak miałem na koniec czerwca. Wtedy też imieniny, goście, a ja na lóżku całe dnie. Róznica taka, że wtedy za oknem zielono i upalnie, a teraz mokro, zimno, szaro i ponuro. Taka bezsilność poraża.

 

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.