13 listopad 2011

Od trzech dni dzieje się coś niepokojącego. Napadowo, kilka razy dziennie o różnych godzinach lewą stronę opanowuje dziwna niemoc. Chodzi tu o lewą nogę. Czuję po prostu, że tracę czucie i moc w lewej nodze i wiem, że mam dosłownie kilkanaście sekund, żeby usiąść albo się czegoś przytrzymać. Taki atak trwa około minuty i przechodzi. Do tego niezależnie dołączyć trzeba takie przejmujące mrowienie na twarzy. Też po lewej stronie. Mrowienie zaczyna się wokół ust i przesuwa w stronę ucha. Jak zacznie wewnątrz słuchawki to aż łaskocze. To też trwa jakąś minutę. Najgorsze, że wciąż nie mogę brać żadnych leków, dopóki w Łodzi nie przejdę badań na Ocrelizumab. A to ma nastąpić dopiero za jakiś tydzień. Może.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.