6 listopad 2011

Wciąż mnie trzyma. Jak opanowałem katar i przeziębieniowe „rozbicie” to odjechały mi kopyta. Rano ciężko było zaskoczyć kolejny dzień. Niedziela, a ja dumam, że nie dam rady na mszę się doczołgać. Generalnie z buta i tak nie było by szans, ale bryczką i owszem. A tu nawet na bryczkę sił brak a stoi pod domem. Zebrałem się do kupy i zadryndałem do najbliższego szwagra z zapytaniem, czy wybiera zię furką na modły? Ku mojej radości orzekł, że owszem, wybiera się autem i nawet nas (faceta i facecika) zabierze na pokład. I jakoś się udało. Dziś kilkuset metrowa wyprawa to było wyzwanie. ale jutro rano jedziemy założyć wajchę do priusa. Będzie jazda bez trzymanki. To znaczy bez używania nóg.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 6 listopad 2011

  1. Afera pisze:

    Widzę że coraz lepiej idzie Ci to pisanie:) Tak trzymaj:)

Możliwość komentowania jest wyłączona.