1 listopad 2011

To już dwa lata jak FSM się do mnie przyp… czepił. Wiem, że łatwo nie będzie się go pozbyć, i że może się to nie udać. Ale trzeba mieć nadzieję. Zawsze. Dziś piękny dzień na odwiedziny tych, których już między nami nie ma. Tu we Wrocku na Osobowicach mam moich kochanych dziadków, babci siostry i znajomych. Na Grabiszynku jest Pictuska i Paweł Cieślak, a w Ramułtowicach mój przyjaciel Mario. Spokój ich duszom.
Pamiętam takie Wszystkich Świętych kiedy śnieg z deszczem chlapał od rana, a my od siódmej do diewiętnastej na nogach na posterunku. Zmiana co 15 minut i ogrzewanie w radiowozie. Ale bywały też takie jak dziś, że większość dnia bez kurtki, w samym swetrze się stało. Ten dzień to nie tylko Dzień Wszystkich Świętych, to też nieoficjalnie Dzień Policji Drogowej. 100 % stanu drogówki w pracy. I tak 4-5 dni. Zależnie od kalendarza.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.