13 październik 2011

Kurcze. Od momentu jak rano otworzyłem moje śliczne oczy 🙂 już wiedzialem, że Mr Hyde przejmuje kontrolę nad moim odwłokiem od dra Jekylla. Ledwo człapię. Ruchy jak mucha w smole i po zawale. Normalnie tak reaguję jak idzie na deszcz, ale deszczu nie zapowiadali. Ziąb ma być nad ranem i tyle. Wyjazd na posezonowy spęd SW Bikers poszedł się …przewietrzyć. Nic nie można zaplanować. Ale nic to. Jeszcze będą okazje, co nie? Mam nadzieję, że fotek natrzaskają na minimum godzinę oglądania. Za tydzień będzie na zajezdni zebranie Stowarzyszonych to się z ludźmi zobaczę. Żeby mnie jutro trochę odpuściło, bo chleba nie będę miał na kolację. A w sobotę to już musowo na plac trzeba będzie się gibnąć. Mam taki zajedwabisty wózeczek z sześcioma kółkami (schodołaz normalnie) i toczę się po specjały. Się jutro okaże.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.