11 październik 2011

Załamanie pogody przyniosło też pogorszenie mojego samopoczucia. Gęba jakby trochę lepiej, ale jeszcze nie powróciła do stanu sprzed dwóch tygodni. Mrowienie policzka i podniebienia nie minęło. Póki co, zwiedzam sobie moje mieszkanie. Dziś rozmawiałem z lekarką z Łodzi w sprawie mojego udziału w programie lekowym Ocrelizumabu. Tyle wiem, że mam czekać na telefon i decyzję. Czekać, to ja już umiem. FSM dobrze uczy pokory. Raczej jest szansa, że się uda.

Ania Zelent na swoim blogu zamieściła informację o swojej znajomej, która łyka od pięciu miesięcy Gilenię i jest znacząca poprawa. Ocrelizumab działa podobnie 🙂
Jak się pogoda i moje samopoczucie nie zmieni, to z sobotniego wyjazdu na zakończenie sezonu SWB – dupa. Szkoda by było. Ale to jeszcze cztery dni.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.