25 września 2011

No i się narobiło! Znowu! 23 wreśnia, wczesnym wieczorem musiałem pojechać znów do szpitala na Weigla. Czwarty rzut w tym roku i szósty w historii. Mój doktor porobił mi świeże badania i zapisał Metypred. Stary znajomy steroid. Rzut rozwjał się dobry tydzień zanim uznałem, że trzeba działać lekami. Czuję się jak wrak. A w niedzielę chciałem na Oldtimer Bazar ze szwagierem się bujnąć. A tu dupa. Cały misterny plan poszedł się… na spacer. Zawsze tak jest. Koniec miesiąca, w robocie jest co robić, a ja ledwie się toczę. Mimo to jutro moje Ajlawju zawiezie mnie z rana do firmy, a później Dadi przytaszczy do chaty. Jakoś muszę sobie radzić i nie pozwolić, żeby mój krzyż mnie za bardzo do gleby dociskał. Liczę, że sterydy rozgonią to cholerstwo choć trochę.

Rozwiązanie zagdki z poprzedniego wpisu. Modlitwa pochodzi z obrazu  „Hard to kill”, ze Stevenem Seagalem z 1990 roku. Jeden z lepszych jego filmów (i drugi w karierze po „Nico”)

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.