20 września 2011

Dziś znowu mam wyraźny spadek formy. Ciśnienie poszło w górę, a moje samopoczucie w dół. Jutro Miluś rano jedzie z mamą do dermatologa wymrozić na stópce dwa nagniotki, a ja po południu jadę tłuc kamienie w nerce. Wszystko na raz musi się na mnie zwalać. Potłuc kamienie to jedno, ale wysiurać gruz to inna para kapci. Drugi dzień już z kwadratu nie wyłaziłem. Po wycieczce zakwasy (jeszcze mam) a teraz drętwota. Obie nogi i dół pleców. Może coś mnie w nerkach drapie, i dla tego taki jestem słabiak. Zobaczy się jutro.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 20 września 2011

  1. Carrerka pisze:

    Trzymaj się nasz He Manie 🙂 Pokonasz tę zmorę.

Możliwość komentowania jest wyłączona.