7 wrzesień 2011

No i się narobiło. Od rana. Koło 7-mej poczułem ostry, kłujący ból w prawym boku. Ból taki, że na czole pojawiły się kropelki potu. Znam to zjawisko. To kolka nerkowa. Ostatni (i za razem pierwszy) raz, nera odezwała się w paźdzerniku 2009. Znamienna data. Wtedy skończyło się moje dawne życie i zaczęło nowe, inne. Dołączyła do mnie pewna wartość. Coś czego pragnę się pozbyć jak niczego na świecie. Dwie No-spy i po półgodzinie ból minął, ale w międzyczasie zaczęło padać i sponiewierało mi nogi. Znowu ból. Nogi i krzyż. Mam dość. Musiałem odwołać rehabilitację i nie wiem jak, ale muszę podjechać w sprawach służbowych w jedno miejsce. Poproszę Ajlawju.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.