6 wrzesień 2011

Jak wczoraj troszku lepiej, tak dziś znowu po południu gicze bolą. Ciekawe jak zasnę. Łatwo, czy raczej będę sie męczyć do czwartej bo zjadłem już kiedyś wszystkie piguły pomagające mi przykimać. Może jak przetrząsnę apteczkę to znajdę coś interesującego (barek nie wchodzi w grę – a szkoda :-(). Wkurzające najbardziej jest to, że co dwa, trzy dni nadciąga od zachodu jakis nowy front z niskim ciśnieniem, a moje standardowe zdrętwienie w takim klimacie zamienia się w bolesne zdrętwienie. Licze na jutrzejszy – lepszy dzień. I muszę coś na sen załatwić. Inaczej, będę musiał improwizować :-).

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.