UPAŁ 26 sierpień 2011

Od 24 sierpnia niebo i ziemia płonie. W słońcu 36-37 stopni Celsjusza w cieniu 30-35. Ja wariuję. Nogi nie chcą iść. Drętwieją okrutnie-wręcz bolą. Najgorzej jest teraz, w piątkowy wieczór. Jutro mają przejść burze i zakończyć ten „pożar”. Doczekać się nie mogę.

Już jest jutro. Sobota 27 sierpień. Od rana czuję się gorzej. Ledwo chodzę i pocę się jak świnia. Na wieczór mamy iść na imprezę, ale nie wiem czy dam radę. Do tego jeszcze mam jechać furą.

Około 17 nadeszły chmury i temperatura spadła 0 15 stopni a ciśnienie poleciało w górę. Poczułem się lepiej. Na tyle lepiej, że mogliśmy pójść na spotkanie (wróciliśmy o 3 rano). Ileż godzin można oglądać pijaków :). Impreza była super (zdjęć lepiej nie publikować).

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.