25 sierpień 2011

  Od dwóch dni we Wrocku (jak i zdecydowanej większości Lechistanu) panują upierdliwe upały. Normalnie człowiek by się po prostu spocił i usiadł w chłodnym cieniu, ewentualnie po południu na basen wybrał, ale nie ja! Ja sobie po prostu zafundowałem Dzień Sztywniaka (już drugi). Przedwczoraj jeszcze przed południem dałem radę na Burgu do firmy podjechać, ale na drugi dzień już nie. Ale jestem zły. Jest słonecznie, a ja muszę w kwadracie siedzieć. Wkurzające, choć doktory radzą w chacie siedzieć wode popijać i na upał się nie wystawiać. Łatwo gędzić jak muszę do szpitla po Betaferon się gibnąć a tylko Brgmana mam do dyspozycji.

Rano zlalo okolicę małym potopem. Teraz, a jest 13, firanki smętnie wiszą. Kompletna flauta. Wichru niet.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 25 sierpień 2011

  1. Gonzo ( Gonzales, Gonzaliński ) pisze:

    Strzała, Chłopie ! Mam nadzieję uścisnąć Twoją dłoń w Otmuchowie. Trzymaj się i nie dawaj się tej bladzi, co się nazywa SM !!! My, „plastiki” trzymamy się razem ! Do zobaczenia !
    Trojga ksywek Gonzo, Gonzales, Gonzaliński.

Możliwość komentowania jest wyłączona.