26 lipiec 2011

     Od paru dni rejestruję delikatną poprawę formy. Nadal męczy mnie koszmarna przeczulica, zdrętwienie kulasów i bolesny żar dołu pleców, ale nie rozczulam się. Dziś po południu zameldowałem mojemu Ajlawju, że wybieram się do garażu. Nie potrafiłem podać konkretnej odpowiedzi po co? Jedynie, że jadę się sprawdzić. Jedziesz? A czym? Furką! A dasz radę? Myślę, że tak! I pojechałem. Najpierw na myjnię (corolka chyba z miesiąc innej wody niż deszczówa nie widziała a sraki ptają), potem do garażu. Tam odkurzyłem  i pouzupełniałem płyny  już na sobotni wyjazd nad morze. Moja poprawa sprawności na pewno ma związek z  faktem, że po ponad trzech tygodniach w końcu zobaczę mojego Muminka. Jeszcze tylko w pracy zrobić wszystkie ustalenia, porozwozić grafiki i oświadczyć ludziom, że jadę na URLOP, i niepokoić mnie można wyłącznie w sprawach wagi państwowej. Mam nadzieję, że zatrybią.

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.