16 lipca 2011

   Już ponad tydzień, jak mnie tu nie było. Dzięki za komentarze. Dużo dla mnie znaczą. Powodują, że mam chęć kontynuować moje netowe pitolenie. Nadal moje samopoczucie  jest jak rozjechana Starem na budowie forma do odlewu pustaków. Nie mogę coś wskoczyć w swoje ” stare buty”. Potrzebuję po prostu czasu i rehabilitacji.

14 lipca byłem z moim Ajlawju i Rodzicami w Łodzi u prof. Selmaja na pierwszej wizycie (jak dobrze, że mam was i subkonto). Wieści i dobre, i takie trochę mniej. Zacznę od tych mniej. Przestałem „iść” na Betaferon. Gdyby cholerstwo na mnie nadal działało, to te trzy rzuty w tym roku po prostu nie miałyby miejsca. A tak prof.  Selmaj po przebadaniu mnie, zapoznaniu z dokumentami medycznymi (całkiem już grubawy segregator się zebrał) i wysłuchaniu  stwierdził, że trzeba po prostu spróbować innych leków.  Na Tysabri albo Gilenyę raczej mnie nie stać (to są koszty między 8 a 12 tysi na miesiąc), Mitoxantron byłby w noim zasięgu nawet od zaraz, ale g… ma trochę dużo poważnych skutków ubocznych. Pozostałe dwa są obecnie na etapie badań klinicznych ale jest szansa, żeby się w programie tych badań znaleźć. Mają piękne i proste nazwy – Declizumab i Ocrelizumab. Co by nie było chcę wziąć w tym udział. Jak nie mnie, to może innym się mój heroizm przyda :).

Przy okazji wyjazdu do łodzi zobaczyliśmy się z rodzinką. Dawno ich nie widziałem. Zbyt dawno. Mój junior był tam niedawno z dziadkami więc teraz kazał ucałować u cioci na wsi małe warchlaki i cielaczka, ale Ajlawju nie dało się przekonać. Jak wracaliśmy to przez chwilę złapała nas deszczem nawałnica, która spustoszyła  rejon Opoczna. Niebo miało kolor ołowiu. Dadi nawet przez chwilę rozpatrywał możliwość zjazdu z trasy i przeczekania ulewy gdzieś na poboczu, ale na szczęście nie było takiej potrzeby. Na dziś koniec. Dochodzi północ.

 No, jak nie pocałować takiego ryjka ?

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na 16 lipca 2011

  1. Afera pisze:

    Cieszę się że masz ochotę na kontynuację „netowego pitolenia” bo już w pewnym momencie miałem wrażenie że „wyrwałem się przed szereg” z tym blogiem… choć wolałbym nigdy nie musieć go stawiać… Trzymaj się Piotr! Kiedyś musi być lepiej. Jakiś czas temu oglądałem program na National Geografic o marihuanie i jej stosowaniu w znoszeniu przewlekłego bólu. W Californi została nawet zalegaliowana jako środek terapeutyczny. Wiem że nie jesteśmy w stanach ale życie często wyprzedza przepisy…

    • McGyver pisze:

      Witam. Zielę to też sposób. Na razie nie stosuję, bo przy częstych u mnie badaniach wynik dodatni THC we krwi mógłby nie być mile widziany.Organizm „gubi” ślady nawet dwa tygodnie. Jeszcze jesteśmy zacofani w tym kierunku. Pozdrawiam.

Możliwość komentowania jest wyłączona.