8 lipca 2011

Dalej mnie trzyma. To musi być efekt odstawienia tych ch…nych leków z poradni przeciwbólowej. Bo jak nie, to co? Moja banda ze Stowarzyszenia jedzie jutro polatać po okolicy, a ja nawet nie mam formy żeby z domu się do piwnicy po mineralną wypuścić . Ani siedzieć, ani chodzić. Miśkowi zacząłem w pokoju foteliki remontować, i muszą poczekać aż się odbiję. W pracy też jest co robić. Kolejny strażnik poleciał za gorzał. Trzeba było migiem załatwiać podmianę. Dobrze, że Kuba rozumie moje położenie i jest cierpliwy.Dużo spraw przez telefon idzie załatwić i na szczęście, nie tylko same pijaki u nas pracują.  Ja już wariuję. Od poniedziałku Ajlawiu wraca do pracy, a ja będę gnił sam. Żebym w miarę normalnie funkcjonował, jakoś bym swoje robił, a tak…

O McGyver

Cześć. Jest styczeń 2017r. Na tą chwilę mam jeszcze 44 lata i od ponad siedmiu choruję na FSM (fucking sclerosis multiplex). Od ponad sześciu lat jestem emerytem-rencistą, jako że moja poprzednia firma czyli MSW postawiła na mnie krzyżyk. Mam wspaniałą rodzinę (żonę Renatę i 15-to letniego syna Maćka) dla których chce się żyć. Mogę zaktualizować profil. Jest luty 2020, a ja mam jeszcze 48 wiosen. FSM jest ze mną już ponad 10 lat, a rencistą-emerytem jestem od 9. Renia wciąż mnie wspiera, a Maciek to już prawie 19-letni młody mężczyzna :)
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogólna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na 8 lipca 2011

  1. Borja pisze:

    Od dawna wiedziałem, Piotrusiu, że masz talent krasomówczy (jako mistrz dowcipu i satyry). Tu pokazujesz, że tę wrodzoną swadę i lekkość wypowiedzi posiadasz również w tekście pisanym. Do tego to nietuzinkowe połączenie tematyki trudnej, ważnej i bolesnej, bardzo osobistej, rzekłbym nawet – intymnej, przedstawionej w sposób czytelny i przejrzysty, z trafnymi porównaniami i barwnymi opisami, sprawia wrażenie lekkości i powoduje, że Twoje opowiadanie nabiera cech dobrego gatunkowo tekstu literackiego, który czyta się chętnie, do którego chce się powrócić. Myślę, że wiele osób śledzących Twój blog, stara się wesprzeć Cię wewnętrznie i duchowo, czując większą jeszcze bliskość z Autorem pamiętnika, gdyż dzięki Jego walce z chorobą, nabierają większego dystansu do własnych problemów i szacunku do swojego własnego zdrowia.
    Pisz nadal.
    Pozdrowienia!

Możliwość komentowania jest wyłączona.