11 listopad 2022

Dzień 4626. Czas leci. Tylko z mojej winy wydłuża się czas między kolejnymi wpisami, za co przepraszam tych co jeszcze moją książeczkę czytają. Fakt, to tylko ponad cztery miesiące, albo aż cztery. Ostatni wpis zakończył SUF w Olsztynie. Podróż i pobyt w tamtym miejscu długo jeszcze będę miło wspominać.

W połowie lipca zawitaliśmy w Sianożętach. Jak zwykle na trzy tygodnie :). Lato od początku było słoneczne i gorące, więc mieliśmy nadzieję, że i nasze wakacje takie będą. Nad Bałtykiem upały są inne niż we Wrocku. Niby temperatura taka sama ale do wytrzymania. W domu pomaga klima, a na wakacjach dobre nastawienie. Kilka dni po naszym przyjeździe do ekipy dołączył Damian z Bożenką i jak zawsze stadkiem dziecków. I własnymi i przygarniętymi :). W sumie było ich siedmioro. Z naszą trójka, to przy wspólnym stole zasiadała dziesiątka.

Kampingowa stołówka u Zawadziłów 🙂

Życie wakacyjne z jednej strony płynęło powoli i w swoim rytmie, a z drugiej za szybko. Dosłownie przeciekało przez palce jak na plaży słona woda Bałtyku. Lubimy spędzać w taki sposób wspólny, letni czas. Nie wiadomo jeszcze ile razy Miluś będzie chciał tak z nami jechać.

Ajlawju przedreptała tam kilkadziesiąt kilometrów a rowerem przejechała trzy razy więcej. Ma siłę i lubi tak spędzać wolny czas. W domu rowerem co dzień jeździ do pracy a po powrocie jeszcze z mamą ponad godzinkę spaceru.

Udało mi się pstryknąć kilka ładnych fotek i chcę się z Wami nimi podzielić.

Chmurny zachód słońca.
Piękne słoneczne halo.

Na pożegnanie po 21 dniach zostawiliśmy na plaży podpis. Raczej nie dotrwa do kolejnego roku.

W połowie września, Szwagierek mój Jacek osiągnął mój poziom, czyli pół setki :). Z tego też powodu była okazja do świętowania w rodzinnym gronie.

Niestety mimo syzyfowych wysiłków i codziennego picia naparu z pokrzywy, moja odporność nie wzrosła i poziom immunoglobulin był zbyt niski, żeby podać mi Ocrevus. Kolejne miesiące bez leku i kolejne miesiące oczekiwania. Sierpniowy i październikowy retest nie dał oczekiwanego efektu i czeka mnie kolejny w grudniu. Łódzki lekarz dr Kun powiedział, że główkują na miejscu co ze mną zrobić. Zobaczymy. Czas pokarze.

5 października nad Wrocławiem, o zachodzie słońca było piękne niebo. Aż musiałem to uwiecznić.

Doczekałem się w końcu turnusu rehabilitacyjnego na ul. Poświęckiej we Wrocku. To całe 7 kilometrów od domu, więc można by chodzić na pieszkę :). Czekałem, bo trwał remont i teraz blok jak nowy. Jasno, ledowo, dodane całe skrzydło na około 16 osób. Sale do rehabilitacji jak i cała reszta schludnie i nowocześnie. Konserwator zabytków nie poszedł na zbytnie ustępstwa, ale jest inaczej. Na bloku B dach ozdabiają panele fotowoltaiczne a pod blokiem widać instalację pomp ciepła. Eko musi być. Szkoda, że nie zadbali o wi-fi i trzeba ciągnąć od operatora. Będę tu rezydować całe trzy tygodnie i teraz w święto piszę zaległy materiał. Trzymajcie się cieplutko.

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 11 listopad 2022 została wyłączona

30 czerwiec 2022

Dzień 4492. Wiem, już cztery miesiące minęły od ostatniego wpisu. Sorki 🙂 Na początku marca spotkaliśmy się My, stare psy z wrocławskiej drogówki. Organizatorzy (wielkie dzięki)powiadomili ludziska, wynajęli niewielką salę, ogarnęli catering, napitki i świetnie się wszyscy bawili. Kiedyś takie imprezy odbywały się cyklicznie co roku pod nazwą „baranek”, i faktycznie jedną z potraw była baraninka rusztu, czy też z grilla. Do tego zabawa taneczna i animatorzy dla dzieciaków. Inne czasy, inni ludzie…

Kwiecień, a w zasadzie 19 kwiecień, to moja półsetka. Tak, 50 urodziny i rocznikowo 13 lat z Mrocznym Pasażerem. Była mała impreza, a w zasadzie to dwie. Dla najbliższej rodziny i druga, przyjaciół. Cytrynówki wystarczyło dla wszystkich 🙂

W maju

W maju, do naszej rodziny dołączył nowy pojazd, Hyundai Ioniq. Niestety Priusek, który jest z nami od 2011 roku troszku się już zestarzał zaliczając 16 urodziny i 200 tysięcy przebiegu. Patrząc na szalejące ceny pojazdów na rynku postanowiliśmy się pochylić nad tematem. Samochód jest mi potrzebny jak drugie nogi. Musi być niezawodny, oszczędny i bezawaryjny i najlepiej hybrydowy. No i odpowiednio skonstruowany. W pozycji za kierownicą, między prawym kolanem a środkowym tunelem musi zmieścić się dłoń na płasko, żeby zmieścić moduł RGH. Bez niego nie mógł bym samodzielnie jeździć. Przymierzałem się do różnych aut z różnych marek i niestety nie znalazłem zbyt wielu mi odpowiadających przypadków. Jedynie Toyota Prius w 4 odsłonie by mi pasowała, ale niestety i większość egzemplarzy dostępne na polskim rynku pochodzą z za oceanu i tu ciekawostka, Polskie serwisy „nie widzą” numerów VIN tych samochodów. W przypadku jakiejś naprawy, zamawianie części po numerze nadwozia stają się mocno utrudnione. Do tego dochodzi różnica w konstrukcji reflektorów. I wisienka na torcie, takie auta najczęściej są po jakimś zdarzeniu. Mniejszym czy większym, ale zawsze. W końcu po kilku nieudanych próbach znaleźliśmy nasz samochodzik. Jest perłowo/czerwono/ceglasty, pochodzi z 2017 roku, od pierwszego właściciela, kupiony w polskim salonie i bez żadnych zdarzeń i uszkodzeń. Benzynki chłepce około 5 litrów na sto kilometrów i przy takim zużyciu pozwala za zrobienie na zbiorniku 45 l. prawie 1000 km 🙂

Pierwszego maja, w moim cudownym mieście Wrocławiu, cyklicznie odbywa się po raz 20, coroczne bicie rekordu Guinnesa w gitarowym graniu kawałka Jimmiego Hendrixa „Hey Joe”. I ja w tym roku postanowiłem pomóc w tym biciu rekordu. Razem z dwoma kumplami z dawnej fimy, choćnie z RD, wsiedliśmy na moto i zjawiliśmy na wrocławskim Rynku. O 16.00 7676 gitarzystów pobiło rekord z zeszłego roku o 253 osoby. Była moc 🙂

10, 11 i 12 czerwca, to w tym roku data SUFa. Pojechaliśmy daleko. Aż na mazury, do miejscowości Siła pod Olsztynem, nad czyste jezioro Wulpińskie. Tam dwa zakrapiane, przesiąknięte muzyką, śpiewem i śmiechem wieczory w jak zwykle zacnym towarzystwie. Do tego jeszcze powiadomiłem mojego przyjaciela Tomaszka o odwiedzinach jego stron. Przyjechał na godzinkę ze Szczytna razem z Anią. Tym razem jako pasażer z Kamcią i Mironkem. Ponad 500 kilometrów motocyklem raczej nie dał bym rady. A tak, w trójkę zeszła droga w obie strony błyskawicznie.

Jak przeczytacie, proszę o w komentarz. Chcę wiedzieć, czy jeszcze ktoś moje wypociny czyta 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 30 czerwiec 2022 została wyłączona

21 luty 2022

Dzień 4363. Zeszły rok nie był dla mnie łaskawy. Patrząc na obniżenie odporności i z tego powodu kilkukrotne wizyty w klinice w Łodzi, było to męczące fizycznie i finansowo. Na takie wycieczki do Łodzi zabierałem teścia. Ja furmaniłem w jedną stronę, tato wracał. Było raźniej. Postanowiłem się zmierzyć ze spadkiem immunoglobulin sposobem „domowym”. Dwa, trzy razy dziennie kubek naparu z pokrzywy i w końcu po czterech wycieczkach telefon od dr. Kuna – nie wiem jak pan to zrobił, ale poziom podskoczył na tyle wysoko, że możemy podać lek. Kamień z serca i pół roku z głowy 🙂 Reszta grudnia upłynęła spokojnie i rodzinnie. Święta i Sylwester z Nowym rokiem wśród najbliższych.

Piękna jak co roku 🙂

I tak jesteśmy już w styczniu 2022. Jak już pisałem wyżej, z lekkim poślizgiem ale przyszedł czas na porcję Ocrevusu. 18 styczeń i o 7.00 Ajlawju pod rękę i wio do Łodzi. Tam od 10 do 13, dama za kółko i do domu. Wrocław powitaliśmy ciut po 16. Akurat, żeby podać obiadek Milusiowi 🙂

I znów na niewygodnym, plastikowym krzesełku. Pomyśleli by o czymś wygodniejszym.

Styczeń minął we Wrocławiu bez specjalnego uderzenia zimy. Ciut mrozu i ciut śniegu. To nie są zimy jakie pamiętam z dzieciństwa, czy chociaż sprzed 15 lat. Nadszedł luty i wahadło pogody. Deszcz, deszcz ze śniegiem, wiatr, odwilż i znowu wiatr. Tak w kółko. Czułem się fatalnie. Pogoda zwolniła a ja nie. Coraz gorsze samopoczucie, narastająca przeczulica skóry na nogach i ogólnie spadek i tak cienkiej formy. COVID? Nie, żadnych objawów. To zo innego??? Niestety objawy potwierdziły rzut. Odezwał się Mroczny. Niestety, pora roku, osłabienie i całe pozostałe spektrum zmusiły mnie do podjęcia decyzji o Solumedrolu. Kontaktuję się z moim najlepszym domowym lekarzem czyli dr. Bartłomiejem Mielcarkiem, piszę ssmana, że potrzebna będzie pomoc Solu i czy opcja podania z krzesełka na korytarzu wchodzi w grę. Niestety nie. Covid zabrania teraz takich praktyk. Trudno, pytam o wizytę na oddziale? Niestety nie, sanepid zamknął oddział… Jak pech, to pech. Pytam, co teraz?. Spokojnie, damy radę. Ja napiszę Ci receptę na Solu i tabletki osłonowe, a ty załatw sobie usługę pielęgniarską i będziesz sobie pompować w domu. Tak też się stało. Domowy szpital. Domowe jedzenie, domowy rytm i z telewizorem 🙂

I oddział szpitalno – domowy 🙂

Ostatnie Solu było prawie dwa lata temu, bilans znośny. Skutki uboczne, zmiana smaku, wciąż gorzki posmak i już zmieniam kolor, a to dopiero druga kroplówka z pięciu. Za parę dni będę jak Indianin 🙂 Potem tylko kuracja pokrzywą i po panice.

I jeszcze ostatnia rzecz. Pamiętajcie o mnie jak co roku. Wasze wsparcie i pomoc są dla mnie nieocenione 😡

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 21 luty 2022 została wyłączona

2 grudzień 2021

Dzień 4282

Zaczął się grudzień. Dziś jest słonecznie i Ajlawju jeszcze mogła do pracy jechać swoim ukochanym rowerem. Sezon na jednoślady już w tym roku się kończy. Niestety… Może jeszcze w niedzielę pogoda i Mroczny pozwolą pojechać na Moto Mikołaje 2021. Było by miło bo w zeszłym roku nie byłem.

6 listopada mieliśmy święto. Moi teściowie obchodzili 50 czyli Złote Gody. Takie małe wesele, rodziną, tańcami i wódeczką. Impreza się udała i zarówno „Młodzi” jak i goście byli zadowoleni.

W poniedziałek musiałem pojechać do Łodzi i powtórzyć badanie krwi do programu. Niestety poziom immunoblobulin znowu ciut za niski i doktor nie może mnie dopuścić do wlewu. Znowu… Ale jest światełko w tunelu. Podczas poniedziałkowej rozmowy wspomniał, że jeśli te świeże wyniki będą za słabe, skontaktuje się ze sponsorem (Roche), żeby dali zgodę na przetoczenie mi przed wlewem immunoglobulin dożylnie. Taki extra boost odporności. Ciekawe, czy to się uda?

W tym roku uznałem z Renią, że nie wydrukujemy i nie roześlemy corocznych kartek świątecznych. Powodem jest ograniczenie dostępu do danych adresowych przez RODO. Po prostu nie wiemy do kogo te karteczki z życzeniami wysłać. Wszystkich darczyńców, którzy co roku wspierają mnie w mojej chorobie Swoim 1%, bardzo przepraszam. Jak co roku po prostu bardzo, bardzo dziękuję za Wasze wsparcie i Waszą pamięć.

Gdzieś w szafie mam kostium Mikołaja i rogi z noskiem dla wiernego Rudolfa 🙂
Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 2 grudzień 2021 została wyłączona

29 wrzesień 2021

Dzień 4218. Dziś już kończy się wrzesień i za dwa miesiące pyknie dwanaście latek, ale to nie jest jakiś problem. Problemem jest fakt, że Ocrewus powoduje u mnie obniżenie poziomu immunoglobulin, a to wyklucza mnie z możliwości przyjmowania leku. Już przez to miałem rok przerwy, a teraz znowu. Mam mieć w listopadzie wlew, ale już dzwonił z Łodzi lekarz i poinformował, że muszę przyjechać ekstra dwa tygodnie wcześniej i się ukłuć. Wynik tego badania zadecyduje, czy będę miał kroplówkę, czy nie. Ciekawe, że gdybym dostawał Ocre, poza programem, poziom igb nie był by ważny. Sponsor programu firma Roche wymaga od swoich królików zadowalających wyników krwi. To na tyle o moim Mrocznym 🙂

W połowie lipca nadszedł czas na Sianożęty. Trzy tygodnie plażingu, leżingu i nicnierobingu 🙂 To lubię.

Popołudniowy piekarnik. Plaża między 14 a 18 najlepsza 🙂
Dla odmiany, trochę spóźniony zachód słońca.
Pomylił plastik z naturą. Chciałem dać mu kropelkę słodkiego, ale odleciał.
Takie cuda co dzień i po kilkanaście razy.
Temu nawet się coś do ogonka przyczepiło 🙂

Co roku staramy się odwiedzić stare śmieci, czyli Mielno i Unieście. W tym roku spacerując dreptakiem w Mielnie, Miluś postanowił sprawdzić Swoją po maturalną wiedzę w ulicznym wywiadzie z cyklu MaturaToBzdura.

Po Mielnie pojechaliśmy do Unieścia. Tam w miejscu, gdzie był kamping na który jeździliśmy latem przez wiele lat, ku naszemu zdziwieniu był już parking i sklep Dino. W sumie to dobrze, bo po likwidacji „Bulaja” nic tam się nie działo i teren ulegał degradacji.

Tutaj, gdzie stoją Ajlawju z Milusiem, co roku stała nasza przyczepa.
I jeszcze wakacyjne RoweLove

Po zakończeniu wakacji, bo „urlop” nie dotyczy mnie już dwanaście lat, nadszedł przesunięty termin 🙂

31 sierpnia obchodziłem wraz z Ajlawju naszą wspólną 25 rocznicę. Wszystkie te wspólne lata w zdrowiu i w chorobie, umocniły nasz związek. Jesteśmy wciąż ze sobą szczęśliwi :*

11 września, wraz z Piniem i Jurkiem Wesołowskim udałem się w podróż sentymentalną do Strzegomia, tam dołączył do nas Romek Pietrzak „Czarny”. W Strzegomiu mieszkałem w latach 1993-95 przez 18 miesięcy. Tu w 14 pułku radioliniowo- kablowym spędzaliśmy czas na doskonaleniu rzemiosła wojskowego i nauki śpiewu. Tak samo jak w Czterech Pancernych śpiewać po czołgowemu musiał się nauczyć Janek, tak samo i morse’a uczyliśmy się i my. Ti ta ta ti/ ti ti/ ta ta ta/ ta/ ti ta ti. To moje imię w zapisie klucza. Jeszcze pamiętam 🙂

Ja i Czarny stoimy na podwyższeniu, skąd nasze radosne dowództwo dokręcało nam śrubę co poniedziałek.
Wejście do budynku szkolnego. Na parterze nasza 1 kompania szkolna, na pierwszym piętrze poligon dydaktyczny i na drugim, druga kompania szkolna. Kiedy my tu mieszkaliśmy, ani źdźbło trawki nie miało prawa wyrosnąć 🙂
Te dwoje niepozornych drzwi w podpiwniczeniu naszej kompanii, to klub „Relax”. Tu mogliśmy napić się kawy, czy opić się piwa i kupić fajki. Oczywiście na zeszyt, do najbliższego żołdu.
Tutaj wejście do strzegomskiej filii restauracji Magdy Gessler
Wartownia na terenie koszar. Po zdemilitaryzowaniu jednostki wraz ze sztabem przerobiona na hotel. W budynku hali sportowej jakiś gość hoduje pieczarki, tam gdzie była kantyna inny robi meble, a budynki mieszkalne gmina przerabia na mieszkania.
Ostatnie dwa zdjęcia, to Goczałków. Tu u góry wartownia. Teraz na terenie, gdzie pilnowaliśmy magazynów broni, materiałów wybuchowych, chemicznych i jakichś starych cystern na wodę i kuchni polowych, firma tnie granit a w wartowni śpią ukraińscy pracownicy.

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 29 wrzesień 2021 została wyłączona

6 czerwiec 2021

Dzień 4103. Marzec tego roku przyniósł nam 20 urodziny Milusia, czyli zmianę kodu młodego. Pierwsza dwójka z przodu 🙂 Imprezka w domu, z najbliższymi. Tort, życzenia i prezenty. A co do Milusia, młody uzyskał dyplom Technika Mechatroniki i pozytywny wynik Egzaminu Dojrzałości. Duma rodziców i dziadków. Teraz zaplanuje kierunek studiów i będzie komplet na ten rok. Wynik ostatniego badania krwi dopuścił mnie do czerwcowego wlewu więc nic tylko jechać i chłeptać.

Opuścił nas Jarek. Mój kuzyn. Młodszy syn mojej chrzestnej. Udało mi się zamienić z nim kila słów. Szkoda, że tak mało…

Moja walka z ludźmi mającymi innych za nic trwa i przynosi efekty. Mam na myśli kierowców zajmujących bezprawnie parkingowe miejsca inwalidzkie. Pod moim domem udało mi się zaprowadzić jako taki porządek 🙂

Pod koniec maja odbył się tegoroczny SUF. Niestety pogoda nie pozwoliła na zwyczajowy wyjazd motkiem. Miron i Kamcia zabrali mnie ze sobą. Mały ośrodek w Gliwicach przywitał nas deszczem i ta atrakcja towarzyszyła nam przez cały weekend. Ale nie, żeby lało cały czas, tak źle nie było. Było też słońce :). I nawet grad :/ Mimo to humory i ludzie dopisali 🙂 Tegoroczny motyw przewodni na przebranie to PIRACI. Postanowiłem utrzymać poziom z poprzednich lat i nie iść na łatwiznę. Części kostiumu pochodzą z zakupów na allegro, z wypożyczalni kostiumów, pomocy Ajlawju i własnej piwnicy :). Efekt sami oceńcie.

Z kapitana Haka został tylko haczyk. Gamma pożarła resztę… 🙂
Drewniany maszt radiostacji w Gliwicach. 110 metrów historii 2WŚ i pierwszej prowokacji nazistów na terenie Polski.
Miejsce naszej SUFowej biesiady. Dobrze, że było to zadaszenie. Inaczej musielibyśmy gnieździć się po domkach.

2 czerwca pojechałem z Ajlawju do Łodzi na wlew Ocrevusu. Na szczęście mój szanowny organizm odbudował odporność na tyle, że mogłem zassać kropelki. Operacja była szybka, trwała 2 godziny. Do tego jeszcze MRI i do domu. Teraz dużo naparu z pokrzywy, żeby wypłukać kontrast. wlew był w środę teraz jest niedziela i czuję się trochę do dupy. Nogi bolą i skóra jest mega czuła. Szkoda, bo pogoda za oknem w sam raz na latanie motocyklem.

Poczekam. Jak zawsze 🙂

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 6 czerwiec 2021 została wyłączona

5 luty 2021

Dzień 3980. Ostatnie miesiące w reżimie COVID-19 przynoszą same straty. Jeszcze w listopadzie musiałem się wybrać do Łodzi wykonać dodatkowe badanie krwi. Mój organizm ma zbyt małą odporność, by przyjąć Ocrevus. Niestety to dodatkowe badanie potwierdziło wyniki z września. Kilka lat przyjmowania Ocrevusu, osłabiło mój organizm. Grudniowy wlew został odłożony. W marcu badanie odpowie, czy w czerwcu mogę przyjąć lek. Grudzień i styczeń nie przyniósł jakichś specjalnych wydarzeń. Kolejne zdjęcia są już bez tej kozackiej brody :). Zarost był tylko elementem przebrania na SUF. Amorek z zarostem jakoś tak kozacko miał wyglądać :). W nowym roku powiedziałem mojemu doktorowi, że wypadłem z wlewu, bo mam zbyt mały poziom immunoglobulin. Zlecone badania potwierdziły ten stan. Czekam na marcowy test.

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 5 luty 2021 została wyłączona

2 listopada 2020

Dzień 3885. Od słonecznych wakacji wiele się pozmieniało, ale po kolei. Dobrze, że są fotki z datą :). Jeszcze w lipcu, razem z Milusiem udało się po mieście pojeździć, choć to tylko była podwózka po imprezie do domu. Młody się zdziwił, bo myślał, że będę autem.

Mój Mroczny jakoś specjalnie mi nie przeszkadzał, choć tuż przed wyjazdem na wakacje, musiałem położyć się na działkę Solu. Ze względu na reżim sanitarny, nie było opcji na krzesełko. Cztery nocki i pięć dni w 4 WSK na Weigla. Dobrze, że mam tam Bartka, a z niższym personelem, to jak starzy znajomi. Toż to już 11 lat jak tam zaglądam. Na szczęście Solu pomogło i można było wyruszać nad morze. Ja z Milusiem na wakacje, Ajlawju na urlop.

Na ekipę w trasie zawsze można liczyć, zabawią rozmową i pośpiewają, żeby kierowcy się spać nie chciało…

Ale, gdy już dojechaliśmy, Sianożęty były takie same jak co roku i praktycznie przez cały czas słoneczne, upalne i plażowe. Choć pierwsze dni dały się zaaklimatyzować.

Jak co roku zawitaliśmy do Kołobrzegu, wykorzystując słabszą aurę. Ale ta nie trwała długo i później już do Mielna nie było kiedy. Szkoda nam było słońca.

Teraz już tylko plażing i leżing. Jednak trzy tygodnie wakacji, to takie minimum. Na 21 dni pobytu, słońca było 16. Wykorzystaliśmy je w całości 🙂

Kiedyś, na początku podróży z Mrocznym wszyscy mówili, słońce be, upał be i tak wyglądały moje pierwsze inne wakacje. Słońce i plaża, wtedy jeszcze w Unieściu i ja, jakiś wampir na plaży. Jasny kapelusz na głowie, biała koszula z długimi rękawami na grzbiecie, białe, bawełniane spodnie i nawet białe skarpety. Tylko klapków kubota brakowało. Nieokryte części ciała, filtr UV 30, no i na plaży oczywiście pod parasolem. Kolejne wakacje już były NORMALNE. Olałem zalecenia, że mam unikać słońca i takie tam. Ja kocham słońce, a ono kocha mnie. Opalam się z głową i staram się nie przegrzewać. Jak jest za gorąco, to myk do Bałtyku i już jest chłodno :). Na plażę chodziliśmy tak od 14 do 17, 18. Wcześniej po prostu piasek parzył. Na kempingu odwiedził mnie nawet mój kumpel z lat młodości Tomek. Nie widzieliśmy się ze 20 lat. Jego młodsza siostra Ania, też żyje z Mrocznym i jakoś sobie radzi. Myślę, że będziemy się widywać częściej.

Wakacje, czy są słoneczne, czy zimne i deszczowe, zawsze są za krótkie. Jeszcze w sierpniu, w ostatni łyk-end odbył się co roczny SUF. Spotkanie Użytkowników Forum Motocrazy. Tym razem w Antoninie 80 kilometrów od Wrocka i pod tematem przebrań Anioły i Demony. Zarost hodowany na mojej twarzy od czerwca, był elementem planu na przebranie. Tym razem byłem aniołkiem, a dokładnie amorkiem. Czy plan się powiódł? Oceńcie sami. Ludziom na kempingu się podobało. Bo do siebie, to trzeba mieć dystans 🙂

Wrzesień minął jakoś tak niepostrzeżenie. Pogoda była ogólnie dająca się lubić, wyjazd do Łodzi na Pobranie materiału też poszedł gładko. O ograniczeniach z racji Covidu, nie będę pisał, bo wszyscy wiedząco się dzieje. Schody zaczęły się w połowie października. Standardowe zaziębienie, nieżyt nosa, kaszel i stan podgorączkowy. Naczelny lekarz rodzinny zarządził Teraflu i bańki. Pomogły.

Do domu Covid przyszedł kilka dni później, a w zasadzie to przytargał go ze szkoły Miluś. U niego i u Ajlawju objawy klasyczne, gorączka, kaszel, brak smaku i brak węchu. Miluś Teraflu i dwie serie baniek Ajlawju to samo, tylko baniek trzy serie. Przedwczoraj przyszło info o dodatnich wynikach. Ja tylko słabsze nogi i generalnie brak mocy. Na wymaz się nie załapałem. Jedyne co, to mój doktor z Łodzi dzwonił kilka dni temu, że muszę 17 jechać do nich i jeszcze raz oddać krew, bo wynik ostatniej był słabo immunoglobulinowy i trzeba jeszcze raz kłuć, żebym mógł w grudniu zassać Ocre. Ale będzie dobrze. Więcej wiary.

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 2 listopada 2020 została wyłączona

5 lipca 2020

Dzień 3765. Czas ucieka, a ja wciąż młody… 🙂 Żarcik taki. Tak, wiem, znowu długo nie pisałem. Za długo. Pandemia trwa w najlepsze, a my już powoli się z nią dogadujemy. Początki były trudne i przerażające. Puste ulice, ludzie przemykający chyłkiem pomiędzy bramami budynków. Życie powoli uciekało między palcami. Na szczęście to już trochę za nami. Wakacje za pasem i moje teście już w Sianożętach, ale po kolei. W maju moje MP3 przeszło kolejną operację. Wymiana uszczelki dekla pompy wody i przegląd napędu. Do tego jeszcze kilka pomniejszych napraw i usprawnień niegodnych wzmianki. Roboty dużo, bo skutery mają to do siebie, że żeby cokolwiek zrobić, trzeba wszystkie plastiki porozkręcać. Wtedy maszynka wygląda nieszczególnie :). W każdym razie wszystkie planowane naprawy zakończyły się sukcesem. Dobrze, że do pomocy miałem teścia i szwagra.

Jazdy po mieście dają mi dużo radości. Wrocław bardzo się zmienił, od kiedy przestałem po nim na co dzień się poruszać. W końcu moja praca kiedyś na tym polegała. Miasto musiałem znać od podszewki. Teraz dziwię się nowym budynkom, ulicom i nawet osiedlom. Latając po Krzykach, zabrałem Pinia w jedno miejsce. Bez kamer, trochę za spokojne 🙂

18 maja przyniósł jeszcze jedno super wydarzenie. Nasz kochany Miluś zdał egzamin na prawo jazdy. Jestem dumny i cieszę się, że mogłem mu towarzyszyć. Nie obeszło się bez małego poślizgu, ale któż jest nieomylny. Jeszcze raz GRATULACJE Synuś 🙂

Środa 20 maja powitała mnie z rana w szpitalu rehabilitacyjnym na Poświęckiej we Wrocku oczywiście. Szybka akcja. W poniedziałek telefon, w środę już na oddziale. Byłem tam już piąty raz, więc wszystkie kąty i personel znam dobrze. Obostrzenia szpitalne w dobie Covid-u drastyczne. Zakaz wyjść, zakaz odwiedzin, wszyscy w maskach, dwa razy dziennie kontrola temperatury. Oczywiście dostawy na parking i tak musiały być dopuszczone, bo przecież zawsze człowiek o czymś zapomni. No i musiałem zobaczyć jak Miluś zajechał Priuskiem 🙂 (jeszcze z mamą). Trochę przez te trzy tygodnie rehy zmieniłem swój image. Sami oceńcie :). Dwie foty, z 21 dniowym odstępem.

Przed

I po 🙂

I na koniec ostatnia informacja, czyli kolejna porcja Ocrevusu zassana w łodzi w zeszłą środę. Miało być szybko, a wyszło jak zwykle, bo dzień wcześniej dowiedziałem się, że o 10.30 mam najpierw MRI. To opóźniło wlew o godzinę i zacząłem przed 12. Trwało to do 16-tej z górką i w domu byliśmy przed 19…

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 5 lipca 2020 została wyłączona

9 kwiecień 2020

Dzień 3678. Mija znowu zbyt dużo dni od ostatniego wpisu. Zbyt dużo. W tym czasie tak dużo ważnych rzeczy się wydarzyło. Koniec lutego, ostatnie spotkania towarzyskie, te legalne W marcu Miluś zdał z pierwszego podejścia teorię na prawko a parę dni później świętował 19 urodziny :). Wczoraj byłem w Łodzi zostawić krew do badań i przy okazji super news :). Szanowna firma Roche postanowiła przedłużyć jeszcze o dwa lata sponsoring leku. Ale co to za życie… To już trzy tygodnie jak bunkruję się w domu. Wymusza to na mnie moja obniżona odporność. Trzeba dmuchać na zimne, bo jeszcze wiele dni, tygodni i miesięcy przed nami. COVID-19 teraz rozdaje karty, my możemy tylko czekać i mieć nadzieję, że to wszystko nas ominie i nas nie spotka.

Zaszufladkowano do kategorii Ogólna | Możliwość komentowania 9 kwiecień 2020 została wyłączona