8 styczeń 2017

Dzień 2547. Późno się wziąłem za kolejny wpis. Wiem, ale to był bardzo napięty czas. Najpierw Święta a po tygodniu Sylwester. W temacie mojego zdrowia niewiele się zmieniło. Nogi drętwieją i bolą, tyle, że staram się to jak najbardziej ignorować i żyć jak zawsze robiąc swoje. Codzienne zakupy są w domu w moich obowiązkach, tak jak i oporządzanie Milusia po powrocie ze szkoły. Sezon moto zakończył się po Motomikołajach i Żuczek spakowany na sen zimowy, stoi w garażu pod kołderką 🙂  Ze Świąt u Zawadziłów powstał filmik, i można go zobaczyć tutaj 

Sylwestrowy będzie tutaj, jak tylko go zrobię 🙂

    Reszta rodzinki w miarę zdrowa, jedynie Miluś przed samym Bożym Narodzeniem trochę pokasływał, i jeszcze nawet teraz mu się odezwie, ale do szkoły pociska, bo to koniec półrocza i nie ma wyboru. Teraz za oknem jakieś -10, ale za parę dni już zapowiadają odwilż. Co to za zima…

Opublikowano Ogólna | Skomentuj

15 grudzień 2016

Dzień 2523. Pieprzyków się jeszcze nie pozbyłem, i raczej przesunę to na nowy rok.  W tym jeszcze raz słoneczko i gradus się dla nas uśmiechnęło i 10 grudnia rozwiało deszczowe chmury i przygrzało promykami. Termometry pokazały jakieś 14 stopni. A z jakiej to okazji??? Z okazji MOTOMIKOŁAJÓW 🙂 Renifer MP3, jeszcze zanim na dobre zapadł w sen zimowy, został obudzony, umyty i zatankowany. Tutaj pokażę kilka fotek i do filmik, ( a w zasadzie film, bo po montażu wyszło prawie 40 minut :))

wp_20161209_001wp_20161210_006

wp_20161210_009wp_20161210_013

Opublikowano Ogólna | Skomentuj

26 listopad 2016

Dzień 2504. Nadeszły chłody  i moto już spakowane w garażu jak miś  na zimowy sen. Ale jeszcze może będzie budzony za parę dni, 10 grudnia na motomikołaje. U mnie standard. Nogi bolą i pewnie do wiosny nie przestaną, choć wolałbym żeby trochę opuściły,  bo jak potrzebuję podreptać gdzieś dalej, to jednak jest to problem. Aktywność trochę mi spadła przez ten ból w nogach. Poza zwykłymi problemami z Mrocznym, chcę jeszcze pozbyć się ostatnich kłopotliwych znamion na plecach, bo bywają momenty, kiedy je zadrę i potrafią nawet krwawić. Z twarzy pozbyłem się tego problemu dwa lata temu, a większość z pleców jakieś 15 lat temu.

Opublikowano Ogólna | Skomentuj

12 listopad 2016

Dzień 2488. Dziś wielki dzień. Moje Ajlawju skończyło 18 lat :), no i wczoraj nasza Reprezentacja, pod wodzą trenera Nawałki, rozniosła ekipę Rumunii. Ładny mecz. Aż się chciało oglądać. Ponadto wczoraj było nasze święto narodowe, a jutro Tola ma urodzinki 🙂 Normalnie same święta albo inne imprezy. Zimno na dworze i ponuro. Gdybym miał psa, to żal by go było na dwór wygonić. A mnie od czasu ostatniej Łodzi nogi bolą. Bolą i są takie tkliwe i wqrwione. Ze spaniem słabo, bo jak tu spać, jak szczudła łupią… Sezon moto raczej już zamknięty, bo ja raczej jak zimno i ślisko to nie latam. Doopa nie czuje porządnie siodła jak forma OK, a co dopiero teraz. Jeszcze tylko Motomikołaje jakoś 10 grudnia i spokój. Ale po co skórę na niedźwiedziu dzielić, jak ten jeszcze po lesie pomyka 🙂

Opublikowano Ogólna | Skomentuj

28 październik 2016

Dzień 2472. 28 październik, to jakaś dziwna data w moim życiu. W 1993 roku zostałem zmobilizowany do służby ojczyźnie, jako ostatnia fala powołana na 18 miesięczne manewry. Następny pobór, już miał tylko 15 miesięcy służenia. W 2009 z tym dniem kojarzę początek znajomości z Mrocznym.

W przyszły czwartek kończę rehę na Poświęckiej. Na pewno przyniesie to oczekiwany skutek.

Opublikowano Ogólna | Skomentuj

14 październik 2016

Dzień 2458. Tydzień z górką za mną. Na sali jest nas czterech, i nadal mamy dwa miejsca wolne. Chętnych zapraszamy 😂. Poza ćwiczeniami, nam jeszcze sm-zestaw standard, czyli masaż suchy kopyt (jednego dnia przód,  a kolejnego tył), i masaż wirowy w wanience z wodą. Jem tu tylko śniadanie, bo przed obiadem już mnie nie ma. Nogi bolą, ale chyba od ćwiczeń, choć kto to wie. Chciałem jutro jechać na Rajd Stu Mostów,  ale forma słaba, i jak coś by mi się  stało,  to tu w szpitalu było by nieprzyjemnie. Niby wyjścia na legalu, ale ktoś by po schabach oberwał. Posiedzę w domu i tyle 😊.

 

Opublikowano Ogólna | Skomentuj

10 październik 2016

Dzień 2454. Już parę dni (a dokładnie cztery) jak mieszkam w hoteliku na Poświęckiej. Na szczęście mam zgodę od pani ordynator na codzienne wychodzenie na przepustkę, bo tutaj bym chyba padł z nudów. Do domu mam całe siedem kmów z hakiem, co się przekłada na 12 minut jazdy autem. Z czerwonym na jedynych światłach po drodze będzie 15. Na tą chwilę mam zaplanowane tylko dwa zabiegi. Masaż wirowy – z dojściem 15 minut i ćwiczenia 45 minut piętro niżej. O 10.30 już jestem zarobiony. I co dalej z czasem robić? Proste. Spływać do domciu ☺. Pigułki trzeba przyzwyczajać, że się zrywam codziennie. Robię to na legalu,  ale one zawsze mają coś do powiedzenia. Wczoraj czułem się fatalnie. Jak zwykle przeczulica turbo i zdrętwiałe nogi. Pogoda do dupy,  to i ja do dupy. Standard.

Opublikowano Ogólna | Skomentuj

2 październik 2016

 

Dzień 2446. Jak zawsze zbierałem się do napisania kolejnego posta jak kot do jeża. Musiało się nazbierać wydarzeń o których można pisać. Zacznę od Pasażera. Nadal jestem bez rzutu, co jasno wskazuje na skuteczność działania ocrelizumabu. Ostatnimi czasy zrobiłem MRI kręgosłupa i dyńki, i z tego co mi mój drek Bartek Mielcarek powiedział, nie widzi postępu choroby na obrazach badania, a ja patrząc na te foty, w rdzeniu nie widziałem nic niepokojącego. Ta zmiana sprzed siedmiu lat, od której się wszystko zaczęło zniknęła :)))  Jedynym niepożądanym efektem jest gówniany stan po podwójnym kontraście. Mój organizm odchorowuje kontrast, a tu raz za razem z tygodniowym odstępem 🙁  Za parę dni, a dokładnie w czwartek, idę poodpoczywać do szpitala rehabilitacyjnego na Poświęcką. Tam najmniej 3 tygodnie ćwiczeń i zabiegów. Pacjent czekał, czekał i się doczekał. Mam tylko nadzieję, że tym razem pobytu mi nie przerwą żadne nadzwyczajne wydarzenia jak ostatnimi czasy. Trzy razy wstecz, śmierć Taty a ostatnio półpasiec… Ale nic to.

Moto sezon wciąż trwa, choć powoli już ma się ku końcowi. W sobotę jechałem w imprezie zorganizowanej przez kobiecy klub motocyklowy Motodolls, propagujący profilaktykę badań piersi. Było nas około 150 maszyn i event na pewno się udał.

Specjalnie na tą okazję okleiłem na różowo garnek 🙂wp_20160930_002

wp_20161001_002

Opublikowano Ogólna | Skomentuj

Wakacje 2016 c.d.

Po powrocie od rodzinki przez tydzień jeszcze wszyscy siedzieliśmy we Wrocku. Polatałem piździkiem i szykowaliśmy się nad morie :). 23 sierpnia odpaliłem wrotki 0 4.30 rano i w okolicach południa wylądowaliśmy w Sianożętach. Przed nami trzy tygodnie plażingu i leżingu. Parawaning tylko ze względu na wiatr, ale zwykle bez zasłonki. Osobiście uważam, że odgradzanie sobie na cały dzień hektara publicznej plaży to wiocha. Na naszym tandemiku nawet pocisnęliśmy do Kołobrzegu. Całe 20 kilometrów w te i we wte. I DAŁEM RADĘ :). Ajlawju przy okazji zaliczyła kilometry do Endomondo.

 

WP_20160807_006WP_20160807_001       Kolejnym przystankiem było Mielno. Jak co roku trzeba zaliczyć lody na końcu dreptaka, tuż obok przemiłego morsa,

WP_20160809_020

WP_20160809_018     tu też usłyszałem genialnego gościa grającego na gitarze i do tego śpiewającego własną wersję jednego z moich ulubionych kawałków. Poza tym sama osoba gościa była mi bliska. Facet siedzi na wózku, i dla tego też poczułem jakąś więź. No i jeszcze partyjka mini gofa. Rodzina spuściła mi manto. Nie mam cierpliwości do takich sportów 🙂

WP_20160809_003

Opuszczając Mielno spłukał nas deszcz i przyroda pożegnała nas prześliczną tęczą 🙂 Fotka wygląda jakby niebo płonęło. Super.

WP_20160809_029

No ale wszystko co dobre bla, bla, bla. Ważne że było zacnie i że Ajlawju odpoczęła. Ja mam urlop cały czas. Do przyszłego roku zostanie zapas wspomnień 🙂

WP_20160811_004

WP_20160731_002

WP_20150718_001

Opublikowano Ogólna | Skomentuj

18 sierpień 2016

Dzień 2401. Sezon wakacyjny w mojej familii powoli zmierza ku końcowi. Rok szkolny już tuż, tuż (się mi rymło :)). Ostatni rok Milusia w gimnie i będzie już prawowitym gimbusem z papierami. Przedwczoraj zaliczyłem szybki wypad do Łodzi na honorowe oddanie krwi do badań. Do towarzystwa miałem maminkę, bo bała się mnie puścić samego :). Czuję się w miarę, ale Mroczny Pasażer wciąż lezie obok. Nogi drętwieją, ale przecież to nic nowego. Wakacyjne wojaże zacząłem od tygodniowego wypadu z Milusiem  i mamuśką, na wioskę do rodzinki. Czas minął szybko. Za szybko.

FHD0037

FHD0030

WP_20160709_029

Opublikowano Ogólna | Skomentuj